Inner seasons – jesień

Myślę że jestem szczęściarą. Nie dorobiłam się własnego domu w ogromnym starym ogrodzie z wiekowymi drzewami. Nie mam samochodu, nawet prawa jazdy. Zakończyłam na tytule mgr a wedle rokowań sprzed lat powinnam być teraz co najmniej dr. Nie mam dzieci, męża, ale mam partnera, jego syna, Babcię, rodziców, rodzinę, przyjaciół i nieduże grono dobrych znajomych. I koty. Otacza mnie miłość i troska. Nie zawsze jest kolorowo i proza życia bywa, że daje w kość. Może właśnie dlatego że nieidealnie, to wciąż JEST. Nie osiągnęłam jeszcze spokoju wewnętrznego, podejrzewam, że osiągnę go dopiero w chwili śmierci. Na teraz doświadczam przebłysków, dłuższych bądź krótszych – mojej prywatnej nirwany, poczucia że wszystko jest na swoim miejscu, błyski szczęścia z ziemią pod nogami i dobrą energią jak aura bezpieczeństwa, doświadczania piękna, aż boli. Jesień to moja wewnętrzna pora roku. Bywa taka jak dziś – słoneczna, złota i czerwono-brązowa, bywa listopadowa. Ale to ta sama jesień. Jest w moich zdjęciach, pisaniu, tworzeniu. Osiągnęłam sukces – nie sprzedałam siebie, żyję w zgodzie z inner season i dzięki niej jestem jaka jestem i jest to wszystko, co robię.

Jest też stary dom i stare drzewa. Moja lipa zakwitła rok temu pierwszy raz. Już nie mogę jej objąć dłońmi. Miejsce powrotów. Zmienia się. Lecz to wciąż najmniej zmienna część mojego życia. Jestem szczęściarą, że mogę do niego wracać, że wciąż jest. Wciąż czerpię z niego siłę, mądrość (ba :)), poczucie przyzwoitości, takiej zwykłej, ludzkiej, i dystansu do szaleństw życia.

Sukces to każda chwila szczęścia. Poczucie zjednoczenia ze światem, pozostając sobą. Nie bycie na świeczniku, w mediach. Kiedyś chciałam być szarą eminencją. Tego pierwszego nie pragnę, a na to drugie jeszcze mam czas, jeszcze jestem za młoda.

Starzeję się. Dziwne, nie czuję, by była to tragedia. Raczej płynność. Jedne rzeczy stają się mniej ważne, inne bardziej.

Media przeceniają słowa sukces, zmarszczki, celulitis.

Mniej zmarszczek na duszy. Może więc młodnieję?

Masz rację, magia wciąż jest.

Jesienne zdjęcia. Z taką samą przyjemnością jak dawniej. Chęć zatrzymania czasu, jak kiedyś. Kitek ma już całkiem pokaźną albumografię. Był i dym, i mgła, i krowy na ściernisku. I Babcia. Moje powroty.

Reklamy

Informacje o sistermoon sisart

Świat fotografii, decoupage, biżuterii i kotów. Wymyślam i tworzę :) Strona autorska: www.sistermoon.art.pl
Ten wpis został opublikowany w kategorii Biżuteria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s